Czy smartfon naprawdę uczynił nas mniej szczęśliwymi?

Jaki jest wpływ smartfona na życie? Zyskaliśmy wygodę i dostęp do świata, ale płacimy uwagą, spokojem i relacjami. Sprawdź, jak odzyskać równowagę.

23 lata temu niemal nic z tej listy nie było częścią naszego życia. Czy byliśmy szczęśliwsi?

BLIK.
Uber.
Gmail.
TikTok.
Bitcoin.
iPhone.
Booksy.
Chrome.
Android.
YouTube.
Instagram.
Facebook.
Jakdojade.
mObywatel.
Paczkomaty.
Google Maps.
Płatności zbliżeniowe.

Spójrz jeszcze raz na tę listę.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie bez niej codzienność. Płacimy telefonem, zamawiamy samochód przez aplikację, odbieramy paczkę o dowolnej porze, sprawdzamy trasę, kupujemy bilet, oglądamy filmy, rozmawiamy ze znajomymi i załatwiamy sprawy urzędowe bez wychodzenia z domu.

A teraz cofnijmy się o nieco ponad dwie dekady.

Większości tych usług nie było albo nie odgrywały żadnej roli w naszym codziennym życiu.

I jakoś żyliśmy.

Nie zamierzam jednak przekonywać Cię, że wtedy wszystko było lepsze.

Bo nie było.

Było trudniej.

Ale pod pewnymi względami było… prościej.

Pamiętasz świat, w którym telefon nie był centrum życia?

Umawialiśmy się z kimś „pod ratuszem o siedemnastej” i trzeba było tam po prostu przyjść.

Nie można było pięć minut przed spotkaniem wysłać wiadomości:

„Sorry, będę za pół godziny”.

Nie śledziliśmy przez cały dzień tego, co robią nasi znajomi. Żeby dowiedzieć się, jak spędzili wakacje, trzeba było się z nimi spotkać. Pokazywali zdjęcia. Opowiadali historie. Czasem siedzieliśmy przy tym kilka godzin.

Nie wiedzieliśmy również, co jadł na śniadanie człowiek mieszkający pięć tysięcy kilometrów od nas.

I, co ciekawe, zupełnie nam tej wiedzy nie brakowało.

Media społecznościowe nie zajmowały centralnego miejsca w naszym życiu. Nie porównywaliśmy własnego salonu z mieszkaniem influencera. Nie oglądaliśmy codziennie egzotycznych wakacji ludzi, których nigdy nie spotkaliśmy.

Nie budziliśmy się rano i jeszcze przed wstaniem z łóżka nie sprawdzaliśmy, co wydarzyło się na świecie, kto do nas napisał i ile osób polubiło nasze zdjęcie.

Nie dlatego, że byliśmy bardziej zdyscyplinowani.

Po prostu nie mieliśmy takiej możliwości.

Technologia rozwiązała setki naszych problemów

Offline. Jak odnaleźć równowagę w cyfrowym świecie

Nie chcę idealizować świata sprzed smartfonów.

Uwielbiam wiele współczesnych technologii.

Nie tęsknię za szukaniem drogi na papierowej mapie, kiedy jadę do nieznanego miasta.

Nie tęsknię za staniem w kolejce tylko po to, żeby zrobić przelew.

Nie chcę wracać do czasów, kiedy odebranie przesyłki wymagało dostosowania całego dnia do godzin pracy placówki.

Nie chciałbym również zrezygnować z możliwości natychmiastowego kontaktu z człowiekiem znajdującym się na drugim końcu świata.

Smartfon jest jednym z najbardziej użytecznych urządzeń, jakie stworzyliśmy.

Problem nie polega na tym, że mamy technologię.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy decydować, kiedy z niej korzystamy.

Dostaliśmy wygodę. Oddaliśmy uwagę

Kiedyś telefon miał kilka podstawowych funkcji.

Dzisiaj jest jednocześnie aparatem fotograficznym, telewizorem, radiem, gazetą, mapą, bankiem, sklepem, kalendarzem, budzikiem, biblioteką, konsolą do gier i centrum naszego życia społecznego.

To niesamowite osiągnięcie.

Ale oznacza również, że jedno niewielkie urządzenie konkuruje o naszą uwagę praktycznie przez cały dzień.

Rano budzik.

Później wiadomości.

E-mail.

Powiadomienie.

Facebook.

Instagram.

TikTok.

YouTube.

Wiadomość na komunikatorze.

Jeszcze jedno powiadomienie.

Jeszcze jeden film.

Jeszcze tylko sprawdzę pogodę.

I nagle odkrywamy, że mieliśmy sprawdzić pogodę, a od dwudziestu minut oglądamy rzeczy, których wcale nie planowaliśmy oglądać.

To właśnie jest jedna z największych zmian ostatnich dwóch dekad.

Nie tylko dostaliśmy dostęp do informacji.

Informacja dostała nieograniczony dostęp do nas.

Kiedyś nudziliśmy się. I to wcale nie było takie złe

Przypomnij sobie ostatnią sytuację, kiedy stałeś w kolejce i po prostu… stałeś.

Bez telefonu.

Zapomnij o problemach z pamięcią. Krzysztof Zbiciński

Bez słuchawek.

Bez wiadomości.

Bez sprawdzania czegokolwiek.

Dla wielu osób kilka minut bez bodźców stało się czymś niemal niewygodnym.

Tymczasem jeszcze nie tak dawno nuda była naturalną częścią życia.

Czekaliśmy na autobus.

Patrzyliśmy przez okno pociągu.

Szliśmy na spacer.

Leżeliśmy wieczorem i myśleliśmy.

Mózg miał chwile, podczas których nie musiał reagować na kolejne informacje.

Dzisiaj niemal każdą taką szczelinę potrafimy natychmiast wypełnić ekranem.

W windzie.

W kolejce.

W toalecie.

Przy czerwonym świetle.

Przed spotkaniem.

Czasem nawet podczas rozmowy z drugim człowiekiem.

Pamięć też oddaliśmy technologii

Spróbuj odpowiedzieć bez zaglądania do telefonu.

Ile numerów telefonów znasz na pamięć?

Kiedyś wielu z nas znało numery rodziców, rodzeństwa, przyjaciół czy miejsca pracy.

Dzisiaj często nie musimy znać nawet numeru własnego partnera.

Telefon pamięta za nas.

Podobnie jest z trasami. Nawigacja prowadzi nas od drzwi do drzwi. Kalendarz przypomina o spotkaniach. Aplikacja zapisuje listę zakupów. Wyszukiwarka odpowiada na pytanie, zanim zdążymy zastanowić się, czy sami znamy odpowiedź.

To przykład szerszego zjawiska określanego jako poznawczy outsourcing – przekazujemy część zadań związanych z pamięcią i przetwarzaniem informacji urządzeniom.

Samo w sobie nie musi być to czymś złym.

Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy ćwiczyć zdolności, które wcześniej wykorzystywaliśmy każdego dnia.

A potem pojawiło się porównywanie życia

Kiedyś porównywaliśmy się przede wszystkim z ludźmi ze swojego otoczenia.

Dzisiaj konkurencja nie ma granic.

Otwierasz Instagram.

Ktoś właśnie kupił samochód.

Ktoś jest na Malediwach.

Ktoś przebiegł maraton.

Ktoś awansował.

Ktoś schudł dwadzieścia kilogramów.

Ktoś wybudował dom.

Ktoś ma idealne małżeństwo.

A Ty?

Siedzisz w dresie, pijesz kawę i zastanawiasz się, dlaczego Twoje życie nie wygląda podobnie.

Tylko że porównujesz swoją codzienność z wyselekcjonowanymi momentami życia innych ludzi.

National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine w raporcie dotyczącym mediów społecznościowych i zdrowia nastolatków wskazuje właśnie niezdrowe porównania społeczne jako jeden z potencjalnie szkodliwych mechanizmów. Jednocześnie naukowcy wyraźnie przestrzegają przed prostym wnioskiem, że same media społecznościowe powodują pogorszenie zdrowia młodych ludzi na poziomie całej populacji. Relacja jest bardziej skomplikowana i różni się między ludźmi.

To rozróżnienie jest bardzo ważne.

Czy smartfony rzeczywiście uczyniły nas nieszczęśliwymi?

Tu warto zatrzymać się przy często powtarzanym twierdzeniu:

„Kiedy pojawiły się smartfony, wzrosła depresja i lęk. A więc smartfony są przyczyną”.

Nauka nie pozwala nam postawić tak prostego znaku równości.

Badania wskazują na związki między pewnymi sposobami korzystania z mediów społecznościowych a problemami psychicznymi, szczególnie wśród młodych ludzi. Amerykański Surgeon General zwraca uwagę, że obecny stan wiedzy nie pozwala uznać mediów społecznościowych za wystarczająco bezpieczne dla dzieci i nastolatków. Jednocześnie podkreśla, że nadal istnieją poważne luki w wiedzy i znaczenie ma zarówno rodzaj treści, jak i sposób oraz intensywność korzystania z platform.

To uczciwszy obraz sytuacji.

Smartfon nie jest prostym przyciskiem uruchamiającym depresję.

Może jednak zabierać czas przeznaczony na sen, ruch, naukę, hobby czy bezpośrednie kontakty z innymi ludźmi. Na takie mechanizmy zwraca uwagę również raport National Academies.

I właśnie dlatego pytanie nie powinno brzmieć:

„Czy smartfon jest dobry czy zły?”

Lepsze pytanie brzmi:

„Co smartfon zastąpił w moim życiu?”

Młodzi ludzie i szczęście – wydarzyło się coś interesującego

World Happiness Report 2024 przyniósł wyniki, obok których trudno przejść obojętnie.

W Ameryce Północnej poziom deklarowanego szczęścia młodych ludzi w wieku 15–24 lat spadł od okresu 2006–2010 tak wyraźnie, że młodzi są obecnie mniej szczęśliwi od osób starszych. W Europie Zachodniej również odnotowano spadek szczęścia młodych, choć był on znacznie mniejszy.

Ale tutaj pojawia się niezwykle ważny szczegół.

Europa Środkowa i Wschodnia wygląda inaczej.

W naszym regionie poziom deklarowanego szczęścia wzrósł we wszystkich grupach wiekowych, a osoby młode pozostają szczęśliwsze od starszych. Poziom szczęścia osób poniżej 30. roku życia w Europie Środkowej i Wschodniej zrównał się nawet z poziomem młodych w Europie Zachodniej.

To kolejny argument przeciwko prostemu stwierdzeniu:

„Pojawiły się smartfony, więc ludzie stali się nieszczęśliwi”.

Gdyby zależność była aż tak prosta, podobnego wzorca należałoby oczekiwać wszędzie.

A tak nie jest.

Technologia jest częścią większej układanki.

Nie chcę wracać do 2003 roku

I właśnie tutaj dochodzimy do sedna.

Nie chcę wracać do świata bez BLIKA.

Nie chcę rezygnować z Google Maps.

Nie chcę drukować mapy przed wyjazdem.

Nie chcę wyrzucać smartfona.

Nie chcę rezygnować z YouTube’a, internetu ani komunikatorów.

Chcę czegoś zupełnie innego.

Chcę móc zdecydować, kiedy z nich nie korzystam.

Chcę zjeść obiad bez sprawdzania telefonu.

Chcę przeczytać trzydzieści stron książki bez odruchowego sięgania po ekran.

Chcę pójść na spacer i nie czuć potrzeby sprawdzania powiadomień.

Chcę porozmawiać z drugim człowiekiem, patrząc na niego, a nie na ekran leżący obok talerza.

Chcę położyć się spać bez ostatnich trzydziestu minut scrollowania.

I chciałbym rano najpierw zobaczyć świat za oknem, a dopiero później zobaczyć świat w telefonie.

Właśnie dlatego napisałem „Offline”

Kiedy pracowałem nad książką „Offline. Jak odnaleźć równowagę w cyfrowym świecie”, nie chciałem napisać manifestu przeciwko technologii.

Nie wierzę, że rozwiązaniem jest wyrzucenie smartfona do szuflady i powrót do świata sprzed internetu.

Ten świat już nie istnieje.

I prawdopodobnie większość z nas wcale nie chciałaby do niego wracać.

Chodzi o coś innego.

O odzyskanie wyboru.

O moment, w którym telefon ponownie staje się narzędziem, zamiast być urządzeniem automatycznie przejmującym każdą wolną chwilę.

O umiejętność bycia online wtedy, kiedy tego potrzebujemy, i bycia offline wtedy, kiedy tego potrzebuje nasz mózg, nasze relacje i my sami.

Właśnie temu poświęciłem książkę „Offline. Jak odnaleźć równowagę w cyfrowym świecie”.

Nie temu, jak uciec od technologii.

Temu, jak nauczyć się z nią żyć.

Zrób prosty eksperyment

Nie proponuję Ci tygodniowego cyfrowego detoksu.

Zacznij od czegoś znacznie prostszego.

Dzisiaj przez godzinę zostaw telefon poza zasięgiem ręki.

Nie w kieszeni.

Nie ekranem do dołu na stole.

Nie wyciszony obok Ciebie.

Zostaw go w innym pomieszczeniu.

I przez tę godzinę zrób jedną rzecz.

Porozmawiaj z kimś.

Poczytaj.

Idź na spacer.

Zjedz kolację.

Posiedź w ogrodzie.

Albo po prostu przez chwilę nic nie rób.

Jeżeli po kilku minutach pojawi się myśl:

„Ciekawe, czy ktoś napisał”,

zauważ ją.

Nie walcz z nią.

Właśnie odkryłeś, jak silnie telefon wpisał się w mechanizm Twojej uwagi.

Technologia dała nam więcej. Teraz musimy nauczyć się wybierać mniej

Henry David Thoreau pisał w Walden:

„A man is rich in proportion to the number of things he can afford to let alone.”

W wolnym tłumaczeniu:

Człowiek jest bogaty proporcjonalnie do liczby rzeczy, bez których potrafi się obejść.

Napisał to w XIX wieku.

Nie znał smartfona.

Nie znał TikToka.

Nie wiedział, czym jest algorytm rekomendacji.

Nie dostawał powiadomień.

A jednak jego słowa brzmią dziś zadziwiająco aktualnie.

Dlatego spójrz jeszcze raz na listę z początku artykułu.

BLIK.

Gmail.

YouTube.

Facebook.

Instagram.

Google Maps.

iPhone.

TikTok.

Nie pytam Cię, z ilu z tych rzeczy powinieneś zrezygnować.

Pytam o coś znacznie ważniejszego:

Z ilu potrafisz zrezygnować na godzinę?

Podczas kolacji.

Spaceru.

Rozmowy z dzieckiem.

Spotkania z partnerem.

Czytania książki.

Przed snem.

Bo być może prawdziwa wolność cyfrowa nie polega dziś na tym, żeby żyć bez technologii.

Polega na tym, żeby potrafić ją wyłączyć.

Choćby na godzinę.

I być może właśnie od tej jednej godziny zaczyna się prawdziwy Offline.


„Offline. Jak odnaleźć równowagę w cyfrowym świecie” – Krzysztof Zbiciński

Jeśli czujesz, że telefon coraz częściej decyduje, kiedy pracujesz, odpoczywasz, rozmawiasz i zasypiasz, w książce pokazuję, jak krok po kroku odzyskać kontrolę nad własną uwagą – bez rezygnowania z technologii.

Więcej materiałów o higienie cyfrowej, koncentracji, pamięci i świadomym korzystaniu z technologii znajdziesz na www.kriszbi.com.

Przeczytaj też:

Zapisz na liście

Przewijanie do góry